Czy magia może pomóc nam zarabiać więcej, wyjść z długów albo znaleźć lepszą pracę? Jason Miller w książce „Alchemia finansowa. Jak budować trwały dobrobyt dzięki magii, intencji i świadomemu działaniu” odpowiada: może pomóc, ale samo zaklęcie zdecydowanie nie wystarczy. I właśnie to podejście sprawia, że jego książka wyróżnia się na tle wielu publikacji dotyczących magii dobrobytu.
Egzemplarz „Alchemii finansowej” otrzymaliśmy premierowo do redakcji Magii Codzienności i od razu byliśmy ciekawi, czy mamy przed sobą kolejny poradnik o „przyciąganiu pieniędzy”, czy rzeczywiście jest to coś więcej. Odpowiedź przyszła dość szybko: zdecydowanie to drugie.
Spis treści
Toggle„Alchemia finansowa” Jasona Millera nie jest książką o szybkim przyciąganiu pieniędzy
Jeżeli po tytule spodziewacie się instrukcji w rodzaju: zapal zieloną świecę, wypowiedz zaklęcie i poczekaj, aż pieniądze pojawią się na koncie – możecie być zaskoczeni.
Jason Miller od początku idzie w zupełnie inną stronę. Jego główna myśl jest właściwie bardzo prosta: magia nie powinna służyć wyłącznie do gaszenia finansowych pożarów.
Nie chodzi więc o rzucenie zaklęcia wtedy, kiedy nagle brakuje nam pieniędzy na rachunek. Chodzi o stworzenie takiej sytuacji finansowej, w której podobne kryzysy zdarzają się coraz rzadziej.
Autor zachęca do przyjrzenia się dochodom, wydatkom, długom, możliwościom zawodowym i temu, czym właściwie jest dla nas dobrobyt. Dopiero na takiej podstawie dokłada do całej układanki magię.
I trzeba przyznać, że jest to wyjątkowo zdrowe podejście do magii finansowej.
Najpierw plan, później zaklęcie
To prawdopodobnie największa zaleta „Alchemii finansowej”.
Miller nie stawia magii w opozycji do rzeczywistości. Nie sugeruje, że intencja zastąpi pracę, planowanie czy odpowiedzialność. Wręcz przeciwnie – praktyka magiczna ma zwiększać nasze możliwości, pomagać dostrzegać okazje i wspierać konkretny cel.
Chcesz znaleźć lepszą pracę? Możesz pracować magicznie nad zwiększeniem swoich szans, ale jednocześnie potrzebujesz kompetencji, CV i aktywnego szukania ofert.
Chcesz pozbyć się długów? Praca z sigilem może być jednym z elementów całego procesu, ale nadal potrzebujesz planu finansowego.
Chcesz zwiększyć dochody? Najpierw warto zastanowić się, jakie realne drogi prowadzą do tego celu.
To podejście może być mniej spektakularne niż obietnica „rytuału, który przyciągnie 10 tysięcy złotych”, ale jest też znacznie dojrzalsze.
16 sigili i magia, którą można wykorzystać w praktyce
Oczywiście nie oznacza to, że książka zamienia się w zwykły poradnik finansowy.
Magii jest tutaj dużo.
Jednym z najbardziej interesujących elementów jest zestaw 16 specjalnych sigili, które autor przypisuje do konkretnych obszarów życia finansowego. Mają wspierać między innymi wychodzenie z zadłużenia, zdobycie pracy czy otrzymanie awansu.
Miller nie zatrzymuje się jednak na samych symbolach. Dużo uwagi poświęca temu, dlaczego magia czasem nie działa tak, jak oczekujemy.
I to kolejny fragment, który szczególnie przypadł nam do gustu.
Zamiast tłumaczyć każde niepowodzenie enigmatycznym „Wszechświat miał dla ciebie inny plan”, autor zachęca do przeanalizowania samego działania. Czy cel był realistyczny? Czy wybraliśmy odpowiedni sposób? Czy stworzyliśmy w rzeczywistości przestrzeń, przez którą efekt zaklęcia może się zamanifestować?
Takie spojrzenie odbiera magii nieco bajkowości, ale daje jej w zamian znacznie więcej sensu.
Pieniądze nie są ani dobre, ani złe
Bardzo ciekawy jest również sposób, w jaki Miller pisze o samym stosunku do pieniędzy.
W środowiskach związanych z duchowością temat bogactwa potrafi wywoływać pewien dyskomfort. Pieniądze bywają utożsamiane z materializmem, chciwością czy czymś mało „duchowym”.
Autor nie próbuje przekonywać, że naszym celem powinno być zostanie milionerem.
Zwraca natomiast uwagę na coś prostszego: jeżeli żyjemy we współczesnym świecie, pieniądze są jednym z narzędzi, którymi musimy nauczyć się zarządzać.
Możemy stać się ich niewolnikami. Możemy też udawać, że wcale nas nie interesują. Możemy wreszcie nauczyć się nimi kierować.
To właśnie trzecie podejście proponuje Miller.
I chyba właśnie w tym miejscu najlepiej widać różnicę pomiędzy „Alchemią finansową” a typowymi książkami o manifestowaniu bogactwa.
Nowe wydanie „Alchemii finansowej” mówi też o AI i kryptowalutach
Warto zaznaczyć, że polskie wydanie bazuje na rozszerzonej wersji książki. Pierwsza „Financial Sorcery” ukazała się już w 2012 roku, ale Miller po latach wrócił do swojej koncepcji i uzupełnił ją o rzeczywistość, która wygląda dziś zupełnie inaczej.
Pojawiają się więc kwestie związane ze sztuczną inteligencją, kryptowalutami, pracą dorywczą, internetem czy gwałtownymi zmianami na rynku pracy. Co ważne, autor nie próbuje przy okazji udawać eksperta od każdej nowej technologii. Sam zauważa, jak szybko przemijają finansowe i technologiczne mody, dlatego większą wagę przywiązuje do zasad, które mają pozostać aktualne niezależnie od kolejnego trendu.
To rozsądna decyzja, dzięki której książka prawdopodobnie nie zestarzeje się tak szybko, jak wiele poradników próbujących przewidywać przyszłość gospodarki.
Co w „Alchemii finansowej” może przeszkadzać?
Nie jest to jednak książka idealna.
Czytelnik nastawiony wyłącznie na praktykę magiczną może momentami uznać fragmenty dotyczące finansów za zbyt przyziemne. Z kolei osoba dobrze znająca podstawy zarządzania pieniędzmi zapewne nie odkryje w części finansowej rewolucyjnych zasad.
Sam Miller uczciwie zaznacza zresztą, że nie jest specjalistą od finansów ani ekonomistą. Pisze też, że część zagadnień została pierwotnie osadzona w amerykańskich realiach prawnych i gospodarczych, choć polskie wydanie zostało częściowo dostosowane do naszego odbiorcy.
I dobrze mieć to z tyłu głowy.
„Alchemii finansowej” nie należy więc traktować jak podręcznika inwestowania czy profesjonalnego doradztwa finansowego. Jej siła znajduje się gdzie indziej: w połączeniu rozsądnego podejścia do pieniędzy z praktyką magiczną.
Dla kogo jest „Alchemia finansowa”?
Najwięcej wyciągną z niej osoby, które już interesują się czarostwem, magią, pracą z intencją czy sigilami, ale chciałyby przełożyć swoją praktykę na bardzo konkretną dziedzinę życia.
To również dobra propozycja dla tych, których irytują książki obiecujące, że wystarczy „ustawić odpowiednią wibrację”, aby pieniądze same zaczęły płynąć.
Miller reprezentuje zupełnie inną szkołę.
Magia może pomóc. Intencja ma znaczenie. Rytuał może zmieniać okoliczności. Ale później trzeba jeszcze zrobić swoje.
I właśnie za to podejście najbardziej doceniamy tę książkę.
Czy warto przeczytać „Alchemię finansową”? Nasza opinia
Tak – szczególnie jeśli tematyka magii dobrobytu już was interesuje.
Nie znajdziecie tutaj obietnicy szybkiego bogactwa ani magicznej recepty na wygraną w Lotto. Dostaniecie za to podejście, które próbuje pogodzić dwie rzeczy często przedstawiane jako przeciwieństwa: duchowość i bardzo materialną kwestię pieniędzy.
„Alchemia finansowa” przypomina, że rytuał może być początkiem działania, ale nie powinien być jego końcem.
To książka o pieniądzach dla osób praktykujących magię, ale równie mocno jest to książka o odpowiedzialności za własne decyzje. O planowaniu, dostrzeganiu możliwości, tworzeniu kilku dróg prowadzących do celu i o tym, żeby przestać używać magii wyłącznie wtedy, gdy grunt zaczyna palić się pod nogami.
I właśnie dlatego zamiast kolejnego poradnika o „przyciąganiu obfitości” dostajemy coś znacznie ciekawszego – strategię budowania dobrobytu, w której magia jest jednym z narzędzi, a nie cudownym rozwiązaniem wszystkich problemów.
Nasza ocena: 8,5/10
„Alchemia finansowa. Jak budować trwały dobrobyt dzięki magii, intencji i świadomemu działaniu”
Autor: Jason Miller
Wydawnictwo: Illuminatio
Tłumaczenie: Arkadiusz Gardaś



