Jedni mówią, że jesteś tym, co jesz. Inni, że kto z kim przestaje, takim się staje. Choć zdaniem psychologów nie jesteśmy naszymi myślami, nasze myśli tworzą to, kim się stajemy.
Spis treści
ToggleWywołanie efektu domina
Najpierw mój randkowy protip: zawsze na pierwszej randce zadaj pytanie o znak zodiaku. Różnie one ze sobą współgrają, ale to naprawdę nie o znak tu chodzi. Nie chodzi także o dawanie szansy tylko ludziom podzielającym identyczne do naszych poglądy. Pytanie tak niewinne, wywołać może niezliczoną ilość reakcji. To świetna zasadzka… Reakcje z zaskoczenia z reguły najwięcej mówią o naturze człowieka. Gdy do tych reakcji wkradają się choć najmniejsze oznaki agresji, dostajemy więcej istotnych dla nas informacji o rozmówcy, niż jakby rzeczywiście odpowiedział, że jest Wagą, po czym zmienił temat. Problem ze stawianiem zdrowych granic w komunikacji to efekt niskiej samoświadomości. Człowiek czujący się zaatakowany pytaniem, zaatakuje odpowiedzią. Często (błędnie) uciekamy od takich konfrontacji, zakładamy, że czasem lepiej ugryźć się w język. Chronimy jednak w ten sposób spaczenia innych ludzi, a nie swój dobrostan. Ocena jest kluczowym narzędziem do naszego rozwoju. Jednak boimy się osądzać i boimy się być osądzeni.
Kim jestem, żeby oceniać?
Choć nie każdy się do tego przyzna, wszyscy stale osądzamy. Oceniamy też stale siebie wzajemnie. Począwszy od cudzych opinii, decyzji, po stan wiedzy, konta, czy nawet stan skóry – osądzamy wszystko. Robimy to, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Mózg stale skanuje nasze otoczenie. W ciągu sekundy dociera do niego 100 miliardów bitów informacji, spośród których świadomie przetwarzamy jedynie sto. Mózg zawsze szuka najprostszego rozwiązania. Ten schemat jego pracy sprawia, że do naszej świadomości docierają te informacje, które potwierdzić mogą nasze przekonania, które rezonują z tym, co w danej chwili odczuwamy. W pracę mózgu stale zaangażowane jest również nasze ciało. Pod wpływem analizy sygnałów płynących z naszego organizmu, mózg dostosowuje wybór bodźców z otoczenia, które przetworzymy w świadomy sposób. To najlepszy dowód tego, że każda myśl jest subiektywna. Jakkolwiek nie staramy się pozostać w naszym życiu obiektywni, „winni” oceny jesteśmy już w momencie, kiedy tylko o czymkolwiek świadomie myślimy.
Co w nas widzą? Gdzie my nie chcemy patrzeć?
Ocena, która dokonuje się wewnątrz nas, lecz poza naszą świadomością, trafia także bezbłędnie do naszego otoczenia. Mózg stale emituje impulsy elektryczne, trafiające nie tylko do komórek naszego ciała w postaci neuroprzekaźników, ale też poza nie. Nasze uczucia tworzą aurę wokół nas. Wbrew pozorom, nie aż tak trudno jest odczytywać czyjeś myśli czy emocje. Często potrzeba zaledwie dobrze rozwiniętej umiejętności obserwacji. Emocje widoczne są nie tylko na naszej twarzy. Chwilowo odczuwana, wpłynąć może na mowę ciała. Przeżywana przez długi okres czasu, wpływa na budowę ciała: wagę, posturę, jak i funkcjonowanie znajdujących się w nim narządów. Książka „Anatomia emocjonalna” autotrstwa Stanleya Kelemana, wskazuje zależności między psychiką, a ciałem. Emocje, które odkładamy w swoim ciele, odciskają się na nim. Modnymi obecnie technikami duchowego bypassingu, ludzie starają się poradzić sobie z intensywnymi emocjami. Stosując jednak te techniki, nie mierzą się oni ze źródłem problemu, a jedynie odganiają ze swojej świadomości jego skutki.
Szczęście z wyboru?
Przekonania, które budują naszą rzeczywistość to myśli- powtarzane dostateczną ilość razy, by zostały utrwalone. Zgodnie z ideą duchowego bypassingu, możliwe jest nadpisać niesprzyjające nam przekonania nowymi. Postawa „fake it till you make it” (Udawaj coś, aż stanie się to prawdą) z pewnością może okazać się przydatna w budowaniu swojej marki osobistej, jak twierdzą coache i mówcy motywacyjni. Jednak nie jest możliwe, ani zdrowe, by pokonać traumę poprzez wmówienie sobie, że wcale nie zaszła. Techniki, jak NLP, afirmacja czy manifestacja, są dobrymi narzędziami na drodze rozwoju osobistego, nie są jednak w stanie zastąpić pracy terapeutycznej. Gdybyśmy wszyscy byli w stanie sami rozwiązywać wszystkie swoje problemy, nikt z nas już by ich nie miał. To my decydujemy o tym, jak chcemy się czuć, ale ta postawa musi mieć jakieś odniesienie do realności. Ciężko budować dom bez fundamentów. A właśnie to przypomina podejście wielu osób do technik rozwoju osobistego.
Nowe życie… z dowozem
Pozostajemy w sytuacjach i stanach, które nam nie odpowiadają najczęściej z obawy przed utratą czegoś, co jest nam znane. Osobom z lękiem przed odrzuceniem szczególnie trudno jest radzić sobie z wizją utraty kogoś, lub czegoś, budującego ich poczucie bezpieczeństwa, choćby i realnie wpływałoby to na to bezpieczeństwo odwrotnie. Mówi się, że jesteśmy uśrednionym obrazem pięciu najbliższych nam osób. To najlepszy dowód na to, że nasze działania, opinie i decyzje realnie tworzą nas i otaczającą nas rzeczywistość. Choć wszystko wokół nas jest od nas niezależne, to my często zachowujemy się tak, jakbyśmy byli od jakichś fragmentów tej rzeczywistości uzależnieni. W sidłach zależności, idealnym rozwiązaniem wydawałoby się takie, gdzie wilk syty i owca cała. Jednak takie rozwiązania po prostu nie istnieją. Błędnie zakładamy, że przeniesienie się z jednego stanu do drugiego nie wymaga pokonania żadnej drogi, jeśli tylko skupimy na tym myśli odpowiednio mocno…
Wiara czy wiedza?
Człowiek nie posiada zdolności kreacji materii. Możemy coś zbudować, doskonale nauczyliśmy się używać i przetwarzać surowce dostępne w naszym ekosystemie. Jeśli ktoś naprawdę chce i nie baczy na konsekwencje, może wpłynąć na drugiego człowieka przy pomocy czarnej magii, lub manipulacji. Ale nie jest możliwe, by wyczarować coś z powietrza. Afirmacje, wizualizacje i manifestacja to narzędzia wspomagające działanie prawa przyciągania. Jednak bardzo często osoby po te narzędzia sięgające, zapominają o jeszcze jednym, kluczowym elemencie- podjęciu działania, kiedy sytuacja temu działaniu sprzyja. Na drodze do osiągnięcia swojego celu, człowiek musi zastosować takie zmiany, które w jego rzeczywistości zrobią miejsce dla tego celu. Kiedy dostosowujemy siebie do upragnionego stanu, zamiast czekać, aż stan przyjdzie do naszej niezmienionej rzeczywistości, w pewnym sensie stajemy się tym celem, przez co łatwiej jest go nam urzeczywistnić. Ludzie często polegają w manifestacji na wierze w jej spełnienie. Wiara połączona jest z nadzieją, ona zaś implementuje posmak niepewności.
Leżeć i pachnieć? Tylko z kim?
Trudno byłoby zresztą nie czuć w ustach posmaku niepewności, idąc na egzamin z języka Chińskiego, nie mając z nim wcześniej absolutnie żadnej styczności. Kreując swoją rzeczywistość, musimy mieć styczność z efektem końcowym, aby być w stanie ściągnąć jego dane do naszego świata. Manifestując, pracujemy nad tym, by otworzyć drzwi do zmiany. Nie dla każdego jednak jest oczywiste, że należy przez te drzwi samemu przejść. To, gdzie jesteśmy, w duchowym i emocjonalnym znaczeniu, ma ogromny wpływ na to, kim się stajemy. Człowiek zawsze upodabnia się do swojego otoczenia. Rejestrowane przez mózg informacje szkicują w naszej podświadomości świat, którego kontury wypełniamy za pomocą świadomego myślenia. Nie każde środowisko i nie każda sytuacja sprzyja utrzymywaniu higieny swoich myśli. Warto jest szukać przestrzeni, gdzie łatwiej będzie o nią zadbać. Z pewnością pomaga w tym intuicja, która jest niczym innym, jak narzędziem do oceny zysków i strat płynących z tego, co zmierza w naszą stronę.



