odprawianie rytuału magicznego z użyciem świecy.

Felieton „Polowanie na czarownice”

Gdzie się podziały wszystkie te czarownice, co je w średniowieczu rzekomo bezpowrotnie spalono na stosie? Ale i te, którym udało się uniknąć spalenia- ich dusze również gdzieś musiały wylądować. Jako zwolennik teorii reinkarnacji podejrzewam, że chodzą wśród nas i mają się całkiem wspaniale.

Ile jest dziś czarownic na świecie? Czy da się je jakoś rozpoznać?

Wszyscy ludzie wyglądają podobnie. Z reguły mamy nosy, uszy, po 10 palców u dłoni i stóp. To zachowania części z nich (ludzi, nie palców u stóp) -niekiedy bardzo osobliwe- zaczęły utwierdzać mnie w przekonaniu, że jakaś prawda może kryć się w teorii mówiącej, że liczba osób uprawiających czarną magię wcale nie zmalała wraz z biegiem lat. Intuicja potrafi zawieść, kiedy chcemy dostrzegać wokół dobro, jednocześnie przymykając oko na zło, lub jakoś je racjonalizując. Żyjemy dziś w świecie wolnym i otwartym jak nigdy dotąd. Nasze poglądy duchowe (w teorii przynajmniej) nie są już kwestionowane, ani przez nikogo zabraniane. Pełna dowolność w kwestii wierzeń ułatwia ludziom zgłębianie wiedzy, oraz praktykowanie czegokolwiek, co chcieliby praktykować. Choć stosunkowo rzadko spotyka się dziś osoby aktywnie rzucające na kogoś klątwy, po pierwsze: jest ich o wiele więcej, niż byśmy zakładali; po drugie: na świecie jest masa osób o magicznym potencjale -bardziej lub mniej uświadomionym- które bardziej lub mniej świadomie z niego korzystają. Osobiście uważam, że te osoby, które nie są świadome kryjącego się w nich potencjału magicznego stanowią o wiele większe niebezpieczeństwo dla swojego otoczenia. Ulegając emocjom nie są świadome, że silnie reagując w afekcie pozostawiają za sobą bardzo silny i ciemny ślad energetyczny. Działania za równo budujące, jak i niszczące kierowane w czyjąś stronę dotykają finalnie nie tylko odbiorcę, ale i adresata. Jest to cena korzystania ze swoich mocy, z której wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Dlatego wierzę, że człowiek pracujący nad wzrostem poziomu swojej świadomości  powinien bacznie obserwować swoje otoczenie i znajdujące się w nim osoby. Nie do końca przekonują mnie „dowody” na posiadanie magicznych zdolności w postaci cech fizycznych ciała (z jednym wyjątkiem, o którym później). Sprawa weryfikacji tej kwestii jest dziś zatem o wiele trudniejsza niż dostrzeżenie w tłumie rudowłosej kobiety. Uważam jednak, że jest kilka znaków mogących sugerować, lub dać odczuć, że dana osoba  niekoniecznie koncentruje się w swoim życiu na rozwijaniu swojej jasnej strony duchowej. 

Moc słów. Czy można skrzywdzić kogoś bez złych intencji?

W pierwszej kolejności zwrócić warto uwagę na słownictwo, którym posługują się ludzie wokół nas. Słowa mają ogromną moc manifestacji, a ludzie nad nimi niepanujący ewidentnie nie zdają sobie z tego sprawy. Wysoko- i niskowibracyjne słowa wpływają na kształt wody, domyślać można się zatem tylko, co te słowa robią z nami- istotami zbudowanymi z wody w 80%. Nieważne, czy to wiązanki słowne rzucane bezmyślnie w emocjach, czy słowa powiedziane z pełną premedytacją i świadomością- żadne słowa we wszechświecie nie giną. Sformułowania Zgiń. Umrzyj. Udław się tym. to pierwsze z brzegu, przykładowe… formy rzucania klątwy. Złorzeczyć komuś to jak kłaść na barkach tych ludzi jakiś ciężar. Możliwe, że agresje słowne to jedynie wyładowania spowodowane niskim poziomem inteligencji emocjonalnej. Możliwe, że to kwestia wychowania, lub temperamentu. Możliwe, że to tylko przypadkowe, nic nieznaczące użycie w nerwach nieładnych słów. Ale czy przypadki rzeczywiście zdarzają się w życiu? 

Czarna magia w białych rękawiczkach: cała prawda o manipulacji

Złorzeczenie, lub wyrażanie chęci sprawienia komuś krzywdy zawsze budzi we mnie te same podejrzenia skrywania przez ludzi nieczystych intencji, lub niedzielenia się całą prawdą w tym temacie. Podobnie ma się rzecz w przypadku osób jawnie nieszanujących suwerenności mentalnej drugiej osoby. Mowa tu o przypadkach tak pozornie trywialnych jak manifestowanie czyjejś miłości, czy rzucanie zaklęć miłosnych, które -co należy podkreślić- nie bez powodu zaliczają się do czarnej magii. Nikt przypadkowo nie sięga po takie rozwiązania w chwilach miłosnych rozterek. Aby użyć jakiegoś sposobu manipulacji uczuciami drugiej osoby, robiący to człowiek musi być wewnętrznie przekonany, że ma pełne prawo ingerować w wolną wolę innych ludzi. Zatem za równo osoby stosujące zaklęcia miłosne, jak i te propagujące dowolne działania na psychice innych ludzi same w pewnym sensie przyznają się do stosowania czarnej magii, ukrytej pod przeróżnymi, bardzo popularnymi w mediach nazwami-terminami. Próba ingerencji w cudzą energię zawsze zabarwiona jest czarną magią, nieważne jak dokładnie nauczyciele i trenerzy tych technik wyjaśnią, że wcale nie, powołując się choćby na teorię hologramów, czy wieloświatów. 

Niebezpieczne związki. O wyznawcach  Lilith i samozwańczych królach dżungli

Kobiety walczące o pozycję z innymi kobietami to kolejna grupa osób, których zachowania z czasem zaczęły wzbudzać we mnie silne poczucie niepokoju. Zachowania propagujące uwodzenie mężczyzn w związkach, terminy typu każdy może być mój mogą być oczywiście jedynie oznaką zaburzeń na tle samooceny autorki, uważam jednak, że jest w tym sposobie na życie coś o wiele ciemniejszego niż tylko niezaspokojone żądze. W tarocie karta Diabeł symbolizuje nienasyconą ciemną i prymitywną energię. Z tą właśnie kartą kojarzą mi się kobiety budujące wokół siebie imidż silnej femme fatale, który popkultura uwielbia i stale propaguje. Kobiety takie często powołują się na postać Lilith, przekonują o odkryciu przez nie esencji prawdziwej kobiecości. W rzeczywistości jednak postrzegam takie osoby jako będące- paradoksalnie- bardzo głęboko w męskiej energii. Dowodzenie poprzez uwiedzenie- na to zawsze należy zwrócić uwagę.  Uwodzenie nie jest przecież jednak tylko domeną kobiet. Ba, z reguły to mężczyźni najczęściej otrzymują w społeczeństwie łatkę toksycznego manipulanta. Choć grupa kobiet otwartych na świadome stosowanie technik manipulacyjnych w różnych sferach życia stale się zwiększa, to mężczyźni nadal wiodą prym w osiąganiu swoich celów z pomocą, lub może bardziej za pomocą drugiej osoby. Życie takiego mężczyzny poświęcone jest w gruncie rzeczy poszukiwaniom ofiar, z których jak wampir- wysysać będzie energię, bądź wszelkie inne zasoby. Relacje bazujące na uzależnieniu emocjonalnym niemal świecą w ciemności od toksyczności. Ofiary takich mężczyzn wprowadzane są w stan obłędu, często skarżą się na omamy, tracą kontrolę nad swoimi myślami i stają się irracjonalne.  Pod maską świadomego i zaradnego mężczyzny kryje się tu poranione ego, zdeterminowane, by nie bacząc na koszty i skutki, walczyć o jakieś powszechnie poważane przez społeczeństwo insygnia władzy. Współczesne, rozbudowane techniki manipulacyjne często czerpią z literatury poświęconej hipnozie, warto więc zwrócić uwagę na jedno z głównych narzędzi hipnozy. 

Sekrety hipnotyzującego spojrzenia. Co można zobaczyć w zwierciadle duszy?

Przyjrzyjmy się- nomen omen- oczom. Oczy to okna duszy. Nie sposób zatem pominąć ich w dywagacjach dotyczących tego, co danej duszy w duszy gra.  Spojrzenie komuś prosto w oczy wymaga pewnej dozy pewności siebie, bo jest to zabieg budujący swoisty rodzaj intymności między rozmówcami. Warto bacznie obserwować źrenice naszych rozmówców, być może ich oczy mogą mówić nam o ich nastroju coś zupełnie co innego, niż ich słowa. Byle nie przyglądać się zbyt długo… Według przeprowadzonych badań, nieco ponad 8 sekund patrzenia sobie prosto w oczy może wywołać zakochanie u drugiej osoby. Ale czy to na pewno  czyste zakochanie? Przeszywające spojrzenie to jedyna cecha fizyczna człowieka, która zdaje się zdradzać osoby uprawiające czarną magię. Rzucanie zaklęć wzrokiem to jedna z podstawowych, a zarazem powszechnie ignorowanych technik czarowania. Używa się jej również do perswazji w świecie klasycznej manipulacji. I nagle termin czarujące spojrzenie traci na swojej frywolności. Poza tym, sama konstrukcja oka może wiele opowiedzieć o rozmówcy. Źrenice oka zwężąją się i poszerzają w zależności od ekspozycji na światło- to fakt dobrze znany. Jednak nie każdy wie, że szerokość źrenic jest również powiązana z nastrojem. Źrenica rozszerza się, kiedy człowiek jest w dobrym nastroju, zwęża natomiast, kiedy ten nastrój opada. Osoby o silnym i dominującym spojrzeniu często charakteryzują się właśnie wyjątkowo wąskimi źrenicami, co oczywiście jak zawsze może być jedynie przypadkowym zbiegiem okoliczności…

Kiedy Twój sen był ZBYT intensywny…

Kolejnym, jedynie przypadkowym zbiegiem okoliczności są gościnne występy różnych osób w naszych snach. Wiele osób twierdzi, że nigdy nic im się nie śni. Nie jest to prawda, ponieważ każdy z nas codziennie o czymś sni. Nie każdy po prostu te sny pamięta. Są jednak osoby, którym bardzo zależy, byśmy o snach z ich udziałem pamiętali. Sny, które produkuje nasz mózg bywają niezmiernie pomocne w pracy psychoanalityka. Z reguły każdy sen dotyczy nas i jakiejś sytuacji, w jakiej się aktualnie znajdujemy. Czasem z kolei stanowią rolę retrospekcji, dostarczając dane i materiały do pracy z przebytymi traumami. Sny- bogate w metafory i alegorie- poetycko, a czasami zupełnie dosadnie, próbują na ogół przekazać nam coś ważnego. Zwykle nasi znajomi na jawie pojawiają się w naszych snach jedynie jako figury, chciałoby się rzec- dla fabuły. Ktoś jest dla nas wzorem jakiegoś postępowania, kogoś kojarzymy z danym miejscem, lub wydarzeniem. Sprawa ma się nieco inaczej w sytuacji, w której czujemy wyraźne próby zawłaszczenia naszej osoby przez pojawiającą się w naszym śnie postać. Z reguły sny z intruzami rzeczywiście odczuwalne są przez nas jako nie nasze, powodują w nas pewnego rodzaju dyskomfort i poczucie bycia w potrzasku. Każdy, kto doświadczył snu z intruzem, potrafi doskonale odróżnić go od swojej własnej projekcji sennej. Warto zadbać o zabezpieczenie swoich snów i myśli, w przypadku doświadczenia we śnie napaści energetycznej, działania blokujące dostęp są już konieczne. 

Walka dobra ze złem. Kto zwycięży?

Choć każdy człowiek jest przede wszystkim sumą genów, doświadczeń i pracy umysłu, wierzę, że dusza, którą każdy z nas posiada przebywa drogę o wiele dłuższą od naszego pobytu na Ziemi. Droga każdej duszy jest inna, każda z nich ma swój osobisty cel do zrealizowania. Zebranie wszystkich tych obserwacji razem mogłoby nasunąć wniosek, że tak naprawdę otoczeni jesteśmy światem, który chce nas dopaść i wykorzystać. Nie jest to jednak do końca prawda. Należy zawsze pamiętać, że podstawową właściwością natury jest zdolność do wypracowywania harmonii. Nic w naszym świecie nie jest przypadkowe i samo istnienie czegokolwiek jest dowodem na słuszność swojego powstania w dokładnie takiej formie. Nie do nas należy reformowanie tych form. Otaczają nas za równo ludzie o  silnych magicznych predyspozycjach, jak i ci zupełnie ich pozbawieni. Otaczają nas czarodzieje praktykujący światło, jak i ci praktykujący mrok. Magia nas otacza, a każdy korzysta z niej w zgodzie z własnym kodeksem moralnym. Tak długo jak pozostajemy wierni swojej moralności, będziemy chronieni przez naszą intuicję. Nie doprowadzi nas ona nigdzie wbrew naszej woli, ani nie przytrzyma koło nas ludzi, z których moralnością się nie zgadzamy. Warto jednak zadbać o swoje bezpieczeństwo przyglądając się, czy aby na pewno ludzie w naszym otoczeniu są dla nas odpowiedni i chcą dla nas jak najlepiej. Powszechnym błędem, czy raczej może zaniechaniem jest racjonalizowanie zachowań innych osób. Opinie na temat ludzi wokół nas bazujemy na osobistych doświadczeniach, przymykając oko na często alarmujące zachowania tych ludzi względem innych. Nie wolno nigdy zapominać, że jeśli ktoś źle traktuje inne istoty, kwestią czasu jedynie jest to, kiedy źle potraktuje również nas. 
Scroll to Top